Dziś omówimy, jak sieć sojuszników Rosji rozpada się z powodu jej obsesji na punkcie podboju Ukrainy za wszelką cenę. Zachowanie Rosji rozczarowało kraje partnerskie, pokazując, że każde z nich może zostać poświęcone w imię rosyjskich celów. Od rozpoczęcia pełnoskalowej wojny przeciwko Ukrainie w 2022 roku Rosja znajduje się w coraz większej izolacji na arenie międzynarodowej. Moskwa, niegdyś mogąca liczyć na strategicznych sojuszników, z powodu agresywnej polityki zagranicznej i dyplomacji napędzanej wojną, doprowadziła do stopniowego rozpadu kluczowych partnerstw.

W miarę jak Rosja prowadzi kosztowną i przedłużającą się wojnę, jej relacje z takimi sojusznikami jak Iran, Armenia, Kazachstan, a nawet długo podporządkowany region Czeczenii, ulegają pogorszeniu.

Iran był jednym z najsilniejszych zwolenników Rosji, dostarczając drony Shaheed, pociski artyleryjskie i doradców wojskowych, by wspierać rosyjski wysiłek wojenny. Teheran pomógł także Moskwie uruchomić krajową produkcję dronów, wzmacniając jej zdolność do prowadzenia długodystansowych ataków na ukraińską infrastrukturę. Partnerstwo to wydawało się solidne, opierając się na wspólnej opozycji wobec Zachodu i zbieżnych ambicjach geopolitycznych.

Jednak ostatnio napięcia na linii Iran–USA eskalowały z powodu irańskiego wsparcia dla organizacji terrorystycznych na Bliskim Wschodzie, takich jak Hezbollah, Hamas i Huti.

Aby przypodobać się Stanom Zjednoczonym za prezydentury Donalda Trumpa i licząc na uzyskanie korzystnego porozumienia pokojowego w sprawie Ukrainy, Moskwa zdystansowała się od Iranu, a nawet publicznie skrytykowała działania Teheranu wobec Izraela.

Ten zwrot stanowi poważną zdradę wobec Iranu, który dostarczył Rosji kluczowego wsparcia wojskowego w wojnie z Ukrainą. Jeśli sytuacja się zaostrzy, Rosja może stracić dostęp do niezbędnych dostaw i jeszcze bardziej ograniczy swoje możliwości projekcji siły na Bliskim Wschodzie, gdzie Iran odgrywa kluczową rolę.

Armenia, niegdyś bliski sojusznik Rosji, coraz bardziej dystansuje się od Moskwy z powodu jej bierności w konfliktach z Azerbejdżanem. W czasie wojny o Górski Karabach w 2020 roku reakcja Rosji ograniczyła się do wysłania sił pokojowych i mediacji dyplomatycznej, co nie powstrzymało azerskiego zwycięstwa. W 2023 roku, podczas ostatecznej ofensywy Azerbejdżanu mającej na celu pełne przejęcie Górskiego Karabachu, Rosja była jeszcze mniej zaangażowana, zbyt pochłonięta obroną przed ukraińską kontrofensywą, by udzielić Armenii pomocy militarnej. Efektem było ponowne zwycięstwo Azerbejdżanu.

Warto zauważyć, że w tym czasie Rosja i Azerbejdżan zacieśniły więzi gospodarcze, wielokrotnie potwierdzając integralność terytorialną Azerbejdżanu i milcząc wobec obaw Armenii.

Armenia od tego czasu zaczęła dystansować się od kierowanego przez Rosję sojuszu wojskowego – Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB) – i zaczęła szukać bliższych relacji z Zachodem, inicjując nawet proces akcesji do Unii Europejskiej. Utrata Armenii oznaczałaby dla Rosji utratę kluczowego przyczółka na Kaukazie Południowym, ograniczenie wpływów regionalnych oraz otwarcie drogi do zwiększenia obecności Zachodu i Turcji. Co więcej, wiarygodność Rosji jako gwaranta bezpieczeństwa dla państw postsowieckich zostałaby poważnie podważona, co mogłoby skłonić inne kraje do rewizji ich zależności od Moskwy.

Choć Czeczenia oficjalnie należy do Rosji, jej przywódca Ramzan Kadyrow rządzi nią praktycznie autonomicznie, przy jednoczesnym zachowaniu lojalności wobec Kremla. Jednak zaufanie Kadyrowa do Moskwy osłabło, gdy jego stan zdrowia znacząco się pogorszył z powodu poważnych problemów medycznych. Niedawno rosyjskie służby wywiadowcze odkryły, że Kadyrow potajemnie negocjował z państwami Bliskiego Wschodu możliwość zapewnienia azylu dla swojej rodziny po swojej śmierci.

To odkrycie doprowadziło do napięć między Putinem a Kadyrowem, który obawia się, że po jego odejściu Moskwa odbierze Czeczenii pół-autonomiczny status i przejmie bezpośrednią kontrolę. Destabilizacja Czeczenii mogłaby doprowadzić do odrodzenia ruchów separatystycznych, co byłoby poważnym problemem dla Kremla w czasie, gdy nie może sobie pozwolić na wewnętrzne konflikty.

Kazachstan, kolejna była republika sowiecka, również oddala się od Rosji. Odmówił uznania aneksji ukraińskich terytoriów przez Rosję i zaostrzył ograniczenia dotyczące reeksportu towarów objętych sankcjami Zachodu do Rosji.

W odpowiedzi rosyjscy nacjonalistyczni politycy zaczęli twierdzić, że północny Kazachstan, zamieszkany przez dużą społeczność rosyjskojęzyczną, powinien należeć do Rosji. Wykorzystując podobny argument rewizji granic postsowieckich, jak w przypadku aneksji Krymu, Kazachstan traktuje tę groźbę bardzo poważnie.

W reakcji Kazachstan zacieśnił współpracę z Chinami i Zachodem, ograniczając swoją zależność gospodarczą od Rosji. Jeśli Rosja zaostrzy relacje lub podejmie działania wrogie, ryzykuje poważny cios finansowy i geopolityczny, ponieważ Kazachstan stanowi kluczowy węzeł tranzytowy rosyjskiego handlu, a jego utrata zaburzyłaby łańcuchy dostaw i jeszcze bardziej izolowała Moskwę.

Ogólnie rzecz biorąc, rosyjskie sojusze geopolityczne ulegają rozpadowi, ponieważ Moskwa koncentruje się na zdobyciu Ukrainy, zaniedbując dotychczasowych partnerów.

Wielu z nich dostrzega również porzucenie przez Rosję syryjskiego reżimu Asada jako sygnał ostrzegawczy: Rosja jest gotowa porzucić każdego, jeśli będzie jej to służyło.

W rezultacie tej niewiarygodności dawni sojusznicy coraz częściej zwracają się ku innym potęgom, takim jak Chiny czy Turcja, lub poszukują partnerstwa z Zachodem. Zdolność Ukrainy do dalszej walki stopniowo, lecz skutecznie podważa międzynarodowe relacje, które Rosja budowała przez dziesięciolecia.

Komentarze